<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627</id><updated>2012-03-11T07:39:38.646+01:00</updated><title type='text'>zapiski diakona</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-8995746716236837487</id><published>2012-03-11T07:39:00.000+01:00</published><updated>2012-03-11T07:39:38.655+01:00</updated><title type='text'>Świadkowie męki Jezusa (cz. 3) – Parszywa 12</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qyNkZvCWDIU/T1uUbW3Iu9I/AAAAAAAADUo/ubm0JBfogDI/s1600/600full-the-dirty-dozen-screenshot.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="254" src="http://2.bp.blogspot.com/-qyNkZvCWDIU/T1uUbW3Iu9I/AAAAAAAADUo/ubm0JBfogDI/s320/600full-the-dirty-dozen-screenshot.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze na Golgotę Chrystus spotkał różnych ludzi, często to były zaplanowane spotkania jak odwiedziny u przyjaciół w Betanii, a także takie niespodziewane jak obecność tłumów na drodze, którą podążał. Jedni dodawali Mu otuchy, sił potrzebnych człowiekowi, którym był, a inni wręcz powodowali chwile zwątpienia, sensowności dzieła, którego podjął się Jezus Chrystus. Świadkami Jego męki byli także Jego uczniowie, 12 Apostołów, których Sam wybrał: Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał[1]. Niektórzy z nich byli wcześniej uczniami Jana Chrzciciela. Pochodzili w większości z Galilei tak jak Jezus. Część z nich była rybakami, mieli w swoim gronie byłego poborcę podatków na rzecz okupanta rzymskiego. Dwóch było kuzynami Jezusa. Kilku też zapewne miało żony, tak jak Szymon Piotr. Wszyscy byli Żydami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przytoczony fragment mówi nam, że Jezus ich Sobie sam wybrał. Wybrał tych 12 facetów, by byli Jego uczniami, osobami, którym przekaże Swoją naukę, a potem także dzieło. 12 facetów, którzy może i znali się na łowieniu ryb, czy liczeniu pieniędzy, ale czy nadawali się by być uczniami Samego Boga? Tutaj wkrada się do nas myślenie opłacalności, skuteczności, niskich kosztów. Dlaczego Nasz Bóg nie dobrał sobie lepszej ekipy? Mógł przecież sobie wybierać. Gdyby mi przydzielił to zadanie: to wybrałbym uczonego w Piśmie, by kontrolował moją znajomość Pisma Świętego, jakiegoś gościa od przemawiania do tłumów, innego od zarządzania zasobami ludzkimi, kogoś od dbania o zaopatrzenie, noclegi, żywność, jakiegoś żołnierza, który dbałby o bezpieczeństwo. Mógłbym tak w kółko wymieniać kto, by się przydał w mojej grupie. Nie przypomina Wam to trochę jak to dzieci wybierają drużyny, wybiera się takich, którzy dadzą mi szansę na wygraną. Ale po co Chrystusowi rybacy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ważniejsze w tym stwierdzeniu, że wybrał Sobie tych, których chciał jest fakt, że wybrał tych którzy chcieli pójść za Nim. Bo po co Jezusowi ekipa fachowców, którzy, by byli z Nim tylko z przymusu? Po co Jezusowi, niewolnicy, którzy tylko ciałem będą szli za Nim? Wybrał tych, których chciał i którzy chcieli iść za Nim. Patrzę teraz na Was i wiem, że Bóg Was wybrał, bo tego chciał, wybrał ciebie, bo tego chciałeś. Nie widzę siłaczy, mędrców, krasomówców, widzę Was, którzy chcieliście dziś tutaj być. Nie ma dla Boga nic milszego niż osoba, której słowa i czyny odpowiadają sobie, nie ma w nich sprzeczności. Wstań i chodź za Mną – to zdanie nie tylko do uczniów, ale też do Ciebie droga kobieto, drogi mężczyzno. A jeśli myślisz, że Bóg nie potrzebuje kogoś takiego jak ty – to się mylisz, On potrzebuje Ciebie, resztę sprawi Bóg, przemieni Ciebie, doda sił i mocy, w końcu On jest Bogiem. Właśnie dlatego, że jest Bogiem wybrał sobie zwykłych ludzi z ubogiej Galilei. Zwykłych ludzi przemienił w Swoich uczniów, którzy poszli za Nim, aż do Jerozolimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim dodarli do Jerozolimy uczniowie przeszli istną szkołę, w której nauczycielem i mistrzem był Jezus. Mówił im jak mają się zachowywać, co mówić, jak mówić. Uczył ich jak dbać o biednych, nieszczęśliwych, dał im moc czynienia cudów, uzdrawiania. Pokazywał jak być stanowczym, gdy zachodziła taka potrzeba. Wysyłał na wakacje, gdy byli zmęczeni, uczył cierpliwości i wyrozumiałości do tłumów. Nie ma chyba lepszego Mistrza i Nauczyciela niż Jezus Chrystus. Od dnia chrztu też jesteśmy uczniami w Jego szkole. Gdybyś miał teraz powiedzieć jedną rzecz której cię już nauczył co by to było? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus mówił im tez dużo o Sobie, cytował fragmenty ze Starego Testamentu, które się odnosiły do Niego. Nasza 12 facetów Go uwielbiała, słuchali uważnie tego co mówił. Nie dziwi, więc nas fakt, że gdy Jezus zaczyna ich przygotowywać na Swoją mękę, że przyjdzie czas, gdy odejdzie to stawiają opór. Zaczynają się buntować, karcić i upominać swojego Mistrza: niech nie wygaduje takich rzeczy, przecież zawsze będzie z nimi, nic złego nie może się stać. To trochę jak starsze osoby żartują sobie, że już nie wiele czasu do śmierci im zostało i od razu reagują najbliżsi: niech babcia tak nie mówi, dziadku jeszcze na wielu weselach będziesz itd. Często mówimy tak, bo wypada (dziadkowie też mówią często o końcu, bo tak wypada), ale najczęściej zwyczajnie nie jesteśmy gotowi, by zostać bez bliskiej dla nas osoby. Bo mamy komu się wyżalić, z kim posiedzieć, kogoś poradzić – uważamy, że nasi rodzice będą żyć wiecznie. Dlatego uczniom trudno, było wyobrazić sobie czas bez Jezusa, a w dodatku poprzedzony Jego strasznym cierpieniem i śmiercią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przybycie do Jerozolimy także dla uczniów Jezusa, było czymś ważnym. Tutaj miało się wydarzyć to co zapowiadał. Z różnymi myślami i uczuciami wchodzili do miasta, niektórzy może się bali, inni szukali w głowie rozwiązań, jeszcze inni starali się zaplanować obronę ich Mistrza – nawet jeśli trzeba by było użyć siły. Ich rozmyślania musiało przerwać huczne przywitanie przez mieszkańców Jerozolimy, w końcu jeśli tak Go witają to nic złego nie może się stać, obronią Go, nikt nie odważy się ponieść ręki na Boga. Wszystko na nowo powraca do nich na Wieczerzy, którą przygotowali dla Jezusa. Każde Jego słowa brzmi jak pożegnanie, jak testament, który im zostawia. Jestem pewien, że nie pojedli do syta tego wieczoru, każdy kęs, każdy łyk miał swój tajemniczy wymiar. Raczej słuchali słów Jezusa, niż skupiali się na jedzeniu. Jezus czyni gesty, których do końca nie rozumieją, ale są Mu posłuszni, czują sercem, że to wszystko jest im potrzebne. Dramatem musiała być dla nich informacja, że jeden spośród nich jest zdrajcą. Byli tak siebie niepewni, tak się bali tego co nastąpi, że każdy z nich czuł, że mógłby zostać zdrajcą. Dopytują się Jezusa ze strachem w oczach: czy to ja Panie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem sytuacja już nabiera tępa: idą wszyscy do Ogrodu Oliwnego (już bez Judasza), tutaj starają się czuwać, towarzyszyć Jezusowi, ale im nie wychodzi. Gdy przychodzą żołnierze po Jezusa Piotr używa miecza do obrony, ale potem ucieka razem z innymi. W jednej chwili świat się  im wali, zapominają o obietnicach złożonych Jezusowi: uderzyli w Pasterza, a owce się rozbiegły. Smutny finał tej ich przygody, mieli piękne plany, a tutaj taka historia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dramat przeżywał Judasz, który próbował wszystko cofnąć, gdy się nie udało popełnił samobójstwo. Dramat przeżywał św. Piotr, który przyrzekał umrzeć dla Chrystusa, a wyparł się znajomości z Nim przez zwykłą służącą. Dramat przeżywał św. Jan, umiłowany uczeń Jezusa, który spod krzyża widział jak umiera jego Mistrz. Dwóch ucieka z miasta, inni chowają się w Wieczerniku, czekają aż wszystko ucichnie, a może szykowali się na śmierć. Nasza 12 facetów, wybrana przez Jezusa nie zdała egzaminu – ale to był pierwszy egzamin. Potrzebowali spotkać Chrystusa Zmartwychwstałego, który przemienił ich serca, napełnił wiarą i odwagą. Przy następnym egzaminie żaden z nich już nie zawiódł. Wszyscy (poza Janem) męczeńsko ponieśli śmierć za Jezusa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] Mk 3, 13-19&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-8995746716236837487?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/8995746716236837487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/03/swiadkowie-meki-jezusa-cz-3-parszywa-12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8995746716236837487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8995746716236837487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/03/swiadkowie-meki-jezusa-cz-3-parszywa-12.html' title='Świadkowie męki Jezusa (cz. 3) – Parszywa 12'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qyNkZvCWDIU/T1uUbW3Iu9I/AAAAAAAADUo/ubm0JBfogDI/s72-c/600full-the-dirty-dozen-screenshot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-6736252840895814571</id><published>2012-03-04T08:51:00.002+01:00</published><updated>2012-03-04T08:51:41.193+01:00</updated><title type='text'>Świadkowie męki Jezusa – Bo najlepiej jest w tłumie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gvXgMr79nCU/T1Me8Lyhi6I/AAAAAAAADUM/IFs824gOLDI/s1600/brasil_populacao1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="170" src="http://2.bp.blogspot.com/-gvXgMr79nCU/T1Me8Lyhi6I/AAAAAAAADUM/IFs824gOLDI/s320/brasil_populacao1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nasze towarzyszenie Chrystusowi zaczęliśmy od Jego wizyty u przyjaciół w Betanii. Dziś zapraszam Was, by iść z Nim dalej. Czas, by wejść do Jerozolimy. Tutaj poznamy kolejnych świadków męki naszego Pana – niezliczone tłumy ludzi. Ewangelista tak opisuje dobrze znamy nam wjazd Jezusa do Jerozolimy: Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz «Król izraelski!»[1] Ten moment wspominamy w szczególny sposób w Niedzielę Palmową. Tradycja nakazywała, by radośnie witać pielgrzymów przybywających do Jerozolimy na święto Paschy. Kto pielgrzymował do Częstochowy nieraz był świadkiem podobnych spotkań: z jednej strony pielgrzymi, znużeni po długiej wędrówce, często z różnymi problemami, intencjami, z drugiej strony tłumy stojące na pielgrzymim szlaku, uśmiechający się, podający kubek wody, kawałki placka drożdżowego, im bliżej Częstochowy tłum witających się zmienia, często topnieje, zostaje garstka, bo napływające tłumy do miasta to olbrzymie korki na ulicach, wszędzie ciasno, mieszkaniec Częstochowy czuje, że ktoś mu zabiera jego ulice, jego miasto. Nawet najpobożniejszy chrześcijanin powie w duchu kilka gorzkich słów z myślą o kolejnej grupie pielgrzymiej, która nadchodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdopodobnie w Jerozolimie też nie wszyscy byli zadowoleni z tych tłumów, które napływały. Do miasta w okresie świąt zjeżdżali się kupcy, hodowcy zwierząt ofiarnych, pewnie jak zawsze pojawiali się w większej liczbie złodzieje i oszuści. Dodatkowo Jerozolima znajdowała się pod okupacją rzymską – pewnie, gdyby nie pobożność, wielu Żydów, by wyjechało, tak jak to zrobi wielu Wrocławian czy Warszawiaków w czasie zbliżających się mistrzostw w piłce nożnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia jak zwykle u bram miasta pojawili się mieszkańcy, którzy cieszyli się, że mogą gościć u siebie kolejnych pielgrzymów. Dostrzegli, że zbliża się jakaś dziwna grupa ludzi: wykrzykują Hosanna, cieszą się, tańczą, a co najdziwniejsze po środku nich jechał na oślicy trzydziestokilkuletni mężczyzna, wszyscy na Niego patrzyli, starali się być blisko Niego. Nie potrzeba było wiele czasu, by i mieszkańcy Jerozolimy się przyłączyli do tego święta radości. Pewnie nie wiedzieli, że witają Mesjasza, ale porwani chwilą tańczą, śpiewają, wykrzykują Hosanna. Przyłączają się także i ci mieszkańcy, którzy starali się byś jak najdalej od tych codziennych rytuałów powitalnych. Ktoś przystanął, popatrzył, postukał się po czole, krzyknął wariaci i sobie poszedł, inni stali i patrzyli, a jeszcze inni przyłączyli się, w końcu taka zabawa nieczęsto się zdarza.  Nie wiem, czy tak sobie wyobrażał ten dzień prorok Zachariasz, gdy przepowiadał: Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy[2], ale ten dzień był wyjątkowy dla wielu ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Jezus wjeżdżał spotkały się dwie masy ludzi: z jednej strony pielgrzymi, ludzie, którzy szli za Jezusem, widzieli Jego cuda, rozmnożenie chleba, uzdrowionych, uczniowie, apostołowie, każdy z nich mógłby opowiedzieć wspaniałe rzeczy o Jezusie, z drugiej strony mieszkańcy Jerozolimy. Dochodziły do nich różne głosy o nauczycielu głoszącym dziwne nauki, uzdrawiającym, musieli słyszeć o wskrzeszeniu Jego przyjaciela Łazarza (w końcu Betania leżała tylko kilka kilometrów od nich). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszeć to jedno, a ujrzeć i zobaczyć na własne oczy to drugie. Ewangelista Mateusz pisze: Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: «Kto to jest?» A tłumy odpowiadały: «To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei»[3]. Jezus nauczał, Jezus uzdrawiał, ale powoli Jego dzieło mają przejmować inni. Mówienie o Bogu nie jest zarezerwowane dla Boga, to zadanie dla mnie, ale i dla ciebie. Wielu ludzi spotykamy, którzy szukają, błądzą, są daleko od wiary, a my się nie mieszamy, my wolimy stać na boku, bo są inni od tego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed Gorzkimi Żalami wchodzi młody człowiek do kościoła i pyta się po kolei, że chciałby porozmawiać o Bogu. Niech teraz podniesie rękę osoba, która go nie odeśle od razu do księdza? Bo on to uczony jest. Czasami powinniśmy się wstydzić przed młodymi: oni nie odsyłają od razu innych do uczonych, ale najpierw sami dzielą się tym co w ich sercu. Pamiętajcie, by dzielić się, a nie oskarżać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pójdźmy trochę dalej w naszych rozważaniach: A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: «Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?» Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: «Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu». Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: «Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?» Odpowiedzieli: «Barabasza». Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» Namiestnik odpowiedział: «Cóż właściwie złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Na krzyż z Nim!» Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: «Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz». A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze». Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie[4]. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy dalej w Jerozolimie, minęło raptem kilka dni, a ten nasz tłum nagle zapomniał co wykrzykiwał przy bramie do miasta, ten tłum już nie pamiętał, że Jezus nakarmił ich, gdy byli głodni, nie pamiętał słów na Górze Błogosławieństw, nie pamiętał uzdrowionych, nie pamiętał nauki z mocą, którą głosił Chrystus. Co takiego się stało? A może to nie ich wina, może w tłumie nie da się inaczej, w tłumie możemy zamanifestować i przyjść na spotkanie z papieżem, ale ten sam tłum może wybijać witryny sklepowe, niszczyć samochody, gdy się z czymś nie zgadza. Ktoś rzucił hasło: na krzyż  z nim i od razu wszyscy skandowali: ukrzyżuj Go. Nie liczył się sądzony, nie liczył się Bóg cierpiący, ale oddziaływanie tłumu. To jak dziewczynka, która na stołówce krzyknie, że kotlet śmierdzi, to nawet najgłodniejsi nie tkną swojej porcji. Albo ostatnie reportaże w TV: kto nie skacze ten za… I spróbuj się wychylić. W tłumie czujemy się osaczeni, ale też bezpieczniej tam, bo to oni podejmują decyzję, na nich spadnie odpowiedzialność, ja się nie mieszam. Nikt o mnie nie wie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zachęcam Was, byśmy przestali być takim tłumem, ludzi, którzy się nie znają, nie potrafią wyjść przed szereg, upomnieć po bratersku. Chcę, byśmy stanowili wspólnotę ludzi o imieniu. Dlatego powiedz teraz swoje imię Jezusowi, mnie, osobie, która siedzi obok. Ja jestem Jarek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  [1] J 12, 12-13 &lt;br /&gt; [2] Za 9,9 &lt;br /&gt; [3] Mt 21, 10-11 &lt;br /&gt; [4] Mt 27, 15-26&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-6736252840895814571?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/6736252840895814571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/03/swiadkowie-meki-jezusa-bo-najlepiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6736252840895814571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6736252840895814571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/03/swiadkowie-meki-jezusa-bo-najlepiej.html' title='Świadkowie męki Jezusa – Bo najlepiej jest w tłumie'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gvXgMr79nCU/T1Me8Lyhi6I/AAAAAAAADUM/IFs824gOLDI/s72-c/brasil_populacao1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-227164979012543506</id><published>2012-02-26T08:54:00.002+01:00</published><updated>2012-02-26T08:54:35.321+01:00</updated><title type='text'>Świadkowie męki Jezusa – Przyjaciele z Betanii (Kazanie pasyjne 1)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bRwxqzvwS6g/T0lbeTBy2fI/AAAAAAAADPQ/Cy_jbiiX7mU/s1600/bethanie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bRwxqzvwS6g/T0lbeTBy2fI/AAAAAAAADPQ/Cy_jbiiX7mU/s320/bethanie.jpg" width="259" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na ból męki Chrystusowej Żal przejmuje bez wymowy. Uderz, Jezu, bez odwłoki W twarde serc naszych opoki! Jezu mój, we krwi ran swoich Obmyj duszę z grzechów moich! Upał serca swego chłodzę, Gdy w przepaść męki Twej wchodzę&lt;/i&gt;. Jest to fragment, który odśpiewaliśmy wspólnie na początku Gorzkich Żali. Pieśń ta nazywana jest zachętą, bo ma nas zachęcić do konkretnych działań. Ale do jakich działań? Ktoś, by pewnie powiedział, że wzywa nas do smutku, samooskarżenia, padnięcia na kolana, posypania się popiołem, trwania w pokucie, a szczególnie do popłakania sobie nad losem Pana Jezusa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/i&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jezus w trakcie Swojej męki doświadczał różnych cierpień: opuszczenia, zdrady, bólu fizycznego, fałszywych oskarżeń. Chrystus cierpiał w konkretnym celu, cierpiał i umarł, bo tego potrzebował każdy z nas. Ale czy ten Chrystus potrzebuje dziś naszego płaczu nad nim? Wielki Post jest dla nas szansą, by sobie przypomnieć co jest ważne w moim życiu: dziękować za dobro, przepraszać za złe i nawracać się. Dziś chciałem byśmy razem wyruszyli w drogę, którą przeszedł Jezus Chrystus – wspólnie spróbujmy odkryć przesłanie płynące z Jego męki i śmierci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działalność Jezusa Chrystusa miała mieć swój koniec w Jerozolimie. Nauczając, uzdrawiając, wędrując po Palestynie wiedział, że przyjdzie czas, kiedy przekroczenie bram tego miasta rozpocznie jego okrutną mękę. Wiedział, że po przekroczeniu tych bram rozpocznie się dzieło, które zmieni świat – zmieni każdego z nas. I nadszedł ten czas, gdy Jezus ze Swoimi uczniami obrał drogę na Jerozolimę: by się spełniło to wszystko co zapowiedzieli prorocy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak nie poszedł od razu do tego miasta. Ewangelista Jan pisze: &lt;i&gt;Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych&lt;/i&gt;&lt;a href="file:///D:/kazania/2012/wielki%20post/pasyjne%201.doc#_ftn1"&gt;[1]&lt;/a&gt;. Czekała na Chrystusa Jerozolima, czekała misja do wypełnienia, a On zatrzymuje się w Betanii i nawet ucztę Mu wyprawiają. Ucztę wyprawia Szymon, ale są na niej obecni Łazarz, Maria i Marta – trzy postacie jakże dobrze nam znane. Byli oni rodzeństwem, mieszkali w Betanii, która leżała przy Górze Oliwnej, tylko 3 kilometry od Jerozolimy, czyli max. godzinę drogi od tego co miało spotkać naszego Pana. Mógłby iść, pocierpieć, umrzeć, zmartwychwstać i miałby z głowy. Ale robi postój, może chce jeszcze to wszystko przemyśleć, zastanowić się, przygotować jeszcze lepiej uczniów na to co Go spotka. Zwleka, jak każdy z nas, by zwlekał, by odroczyć przyjęcie ogromnego cierpienia na siebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mechanizm odraczania, zwlekania jest wpisany w naturę człowieka – robimy to często, także z mniej poważnych powodów. Wezwanie przez szefa firmy, dyrektor wzywa ucznia do gabinetu, żona ogłasza mężowi, że muszą poważnie porozmawiać – wyobraźcie sobie co się dzieje z człowiekiem, który czeka na takie spotkanie. Wiemy, że musimy iść i porozmawiać, ale po drodze chętnie znajdziemy powód, by przystanąć i porozmawiać z kolegą z firmy, a to nagle pani woźna okazuje się interesującym rozmówcą albo nagle trzeba okna umyć, chociaż były myte tydzień wcześniej. Różnie sobie radzimy z tym co ma nas czekać, różnie sobie radzimy z odpowiedzialnością, z obowiązkami, z obietnicami złożonymi innym. Niektórzy uciekają wtedy do baru, w alkohol, w nieciekawe towarzystwo, uciekają z domu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chrystus na te kilka dni „schował się” w Betanii, to nie była ucieczka, nie zboczył z drogi na Jerozolimę. Przystanął, by spędzić ten czas z ludźmi, których cenił. Czuł się z nimi bezpiecznie, ufał im, odpoczywał tam. Betania była na Niego oazą spokoju. Chrystus ostatnie dni przed Swoją męką odwiedza Łazarza, Marię i Martę – odwiedza Swoich przyjaciół. Pewnie traktowali Go jak członka rodziny, dom zawsze dla Niego otwarty. Ewangelista Jan tak w jednym zdaniu oddał relacje Jezusa do przyjaciół: &lt;i&gt;Jezus miłował Martę i jej siostrę i Łazarza&lt;/i&gt;&lt;a href="file:///D:/kazania/2012/wielki%20post/pasyjne%201.doc#_ftn2"&gt;[2]&lt;/a&gt;.  Nic więc dziwnego, że nasz Bóg robi ten postój w Betanii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastawiam się czasami dlaczego Chrystus wybrał akurat tę rodzinę? Przecież w Swoim życiu spotkał ich wiele. Spotkał ludzi, którzy Mu wiele zawdzięczali, którzy potrafili Mu dać wszystko o co tylko by poprosił. Uzdrawiał wpływowych i bogatych, a on na Swoją ostoję wybiera to rodzeństwo. Mogę tylko przypuszczać, że to właśnie ich wybrał, bo tego wszystkiego nie potrzebował, nie potrzebował złota, zaszczytów, wyróżniania. Jak przychodził w odwiedziny do przyjaciół to przyjmowali Go jak przyjaciela. Marta piekła ciasta, gotowała, Maria siadała przy Jezusie i słuchała, a Łazarz pełnił rolę gospodarza. Rodzinna atmosfera – to wyróżnia tę trójkę. Chrystus dla Swojej misji musiał opuścić Swoją matkę, bliskich. Często powtarzał, że można iść za Nim jeśli ktoś zostawi wszystko co go ogranicza, przywiązuje – nawet jeśli jest to własna rodzina. Ale każdy z nas, nawet największy twardziel, kobieta wyzwolona czy młody zbuntowany potrzebuje i tęskni za rodziną. Jeśli jej nigdy nie miał to tęskni za wyobrażeniem takiej rodziny. Jezus wśród przyjaciół w Betanii mógł doświadczyć namiastki rodziny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ich przyjaźń była obustronna: On była ich przyjacielem i oni Jego. Dlatego tak mocno Jezus przeżył śmierć Łazarza, zapłakał nad jego grobem, a potem go powołał do życia. Bóg nie robi wśród ludzi wyjątków, kocha każdego z nas tak samo, ale Jezus to także człowiek, więc płacze jak przyjaciel płakałby nad grobem przyjaciela. Więc nie dziwi nas także postawa Marii, która podczas uczty wydawanej na cześć Jezusa: wzięła flakonik z oliwą i namaściła stopy Chrystusa. Tak jak trenerzy przygotowywali swoich zawodników do walki poprzez smarowanie oliwą, tak Maria chciała dodać otuchy Jezusowi, dodać odwagi, wspieramy Cię w Twojej drodze, cierpieniu. Jesteśmy z Tobą: jak przyjaciel z przyjacielem. Przygotowała Jego stopy na trudy walki. Dziś Chrystus nie oczekuje łez ode mnie, ale czeka na gest przyjaciela. Czeka na mój gest.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;  &lt;a href="file:///D:/kazania/2012/wielki%20post/pasyjne%201.doc#_ftnref1"&gt;[1]&lt;/a&gt; J 12, 1 &lt;br /&gt; &lt;a href="file:///D:/kazania/2012/wielki%20post/pasyjne%201.doc#_ftnref2"&gt;[2]&lt;/a&gt; J 11, 5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div id="ftn2"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div id="ftn2"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-227164979012543506?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/227164979012543506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/02/swiadkowie-meki-jezusa-przyjaciele-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/227164979012543506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/227164979012543506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2012/02/swiadkowie-meki-jezusa-przyjaciele-z.html' title='Świadkowie męki Jezusa – Przyjaciele z Betanii (Kazanie pasyjne 1)'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-bRwxqzvwS6g/T0lbeTBy2fI/AAAAAAAADPQ/Cy_jbiiX7mU/s72-c/bethanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-9216296266705218188</id><published>2011-12-24T21:24:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T21:24:38.310+01:00</updated><title type='text'>Na Boże Narodzenie</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Dwa tysiące lat temu (no może trochę więcej) narodziło się dziecię, Syn Boga. Będziemy to stwierdzenie słyszeć dziś i przez najbliższy okres. Małe dziecię, bezbronne. Nawet najtwardszy człowiek pragnie je zabrać na ręce i zaśpiewać: li, li laj. To dziecię ma taką moc, że przyciąga dziś wielu ludzi: lubimy takiego Boga: Boga, który sprawia, że przez moment mięknie nam serce.&amp;nbsp;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B1-hunPM6H0/TvY04P2tybI/AAAAAAAACeU/6NYfz3n4u40/s1600/jezusek1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-B1-hunPM6H0/TvY04P2tybI/AAAAAAAACeU/6NYfz3n4u40/s320/jezusek1.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Świętujmy dziś Narodzenie Pańskie. Przypomnijcie sobie ostatnie świętowanie swoich urodzin (10tych, 30tych, 80tych). Może był tort, życzenia, wspomnienia, ale nikt nie zatrzymywał się na okresie naszego niemowlęctwa. Nikt, składając życzenia poważnemu inżynierowi na uczelni nie powie jakim on to był ślicznym bobasem, skupimy się raczej na wydarzeniach z ostatniego roku. To już któreś z rzędu świętowanie Narodzin Boga w naszym życiu, On nie wraca do postaci niemowlęcia co roku, ale jest tym samym od 2000 lat. Codziennie z nami, w pracy, w szkole, domu, tutaj w kościele. Boimy się takiego Boga, Boga, który jest obecny. Wolimy takie małe dziecię, które ładnie wygląda, nie nakrzyczy na nas, uśmiechnie się. Ale Bóg działa też w takich momentach, daje nam okazję do zmiany myślenia. Do przeciwstawiania się schematom. Do walki o Jego obecność w moim życiu. Wracając z pasterki pomyślmy jakiego Boga ja mam. Jaki Jego obraz mam w sercu: małe dziecię, dobroduszny starzec, Jezus ciągle na krzyżu?! Jaki jest mój Bóg?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Mam też drugie zadanie dla nas na ten czas. We Włoszech jest bardzo popularna pewna piosenka: Na Boże Narodzenie możemy robić więcej… i tutaj wymienia co możemy więcej: możemy kochać innych więcej, możemy więcej być z bliskimi, możemy dostrzegać innych. Boże Narodzenie ma moc, która sprawia, że chce nam się więcej starać. Postarajmy się wszyscy razem, by jutrzejszy dzień był świętem w naszych domach. Niech nikt nie myśli o pracy, o zaległych sprawach, o internecie, komputerze. Szukajmy okazji, by czynić dobro (wspólne gotowanie, sprzątanie po obiedzie, rozmawianie, spacer po parku): bo na Boże Narodzenie takie czyny uchodzą nam płazem: nie będziemy musieli się wstydzić, że pomyślą, żem wariat. Młodzi ludzie z całego roku najbardziej zapamiętują święta Bożego Narodzenia: zapamiętują je z dobrej i złej strony. Postarajmy się jutro, by miały co opowiadać dobrego. A może nam się spodoba czynienie dobra i będziemy codziennie robić święta Bożego Narodzenia w naszych rodzinach. Świętych Świąt!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-9216296266705218188?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/9216296266705218188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/na-boze-narodzenie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/9216296266705218188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/9216296266705218188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/na-boze-narodzenie.html' title='Na Boże Narodzenie'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-B1-hunPM6H0/TvY04P2tybI/AAAAAAAACeU/6NYfz3n4u40/s72-c/jezusek1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-129625179043912228</id><published>2011-12-24T10:59:00.001+01:00</published><updated>2011-12-24T10:59:04.296+01:00</updated><title type='text'>W oczekiwaniu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-scRA-s5HpoA/TvWiXvzxN7I/AAAAAAAACeI/Ni_RyuR1pkk/s1600/2106143252_264137a3ae.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-scRA-s5HpoA/TvWiXvzxN7I/AAAAAAAACeI/Ni_RyuR1pkk/s320/2106143252_264137a3ae.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;1&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Pragniemy Ciebie, jak ziemia spalona&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Przez żar słoneczny spragniona jest deszczu,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;By ją nasycił i plonem obdarzył&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Nowego życia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;2&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Szukamy Ciebie, jak łania dążąca&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Do chłodnej wody przejrzystych strumieni,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;By się napoić i siły odzyskać&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Na dalszą drogę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;3&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Czekamy, Panie, na Twe narodzenie,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Jak nocne straże na świt oczekują;&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Łakniemy Ciebie, jak człowiek zgłodniały&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Pożąda chleba.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;4&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Baranku Boży, posłany przez Ojca,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Byś swoją śmiercią odkupił grzeszników,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Nie zwlekaj dłużej, lecz przyjdź i zamieszkaj&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;W człowieczych sercach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="a" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 13pt;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;5&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Nadziejo świata i Nowe Przymierze,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Emmanuelu odwiecznej miłości,&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Niech Tobie z Ojcem i Duchem płomiennym&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;Rozbrzmiewa chwała. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="font-family: tahoma; font-size: 13px; text-align: justify; text-indent: 25pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="b" style="text-align: right; text-indent: 25pt;"&gt;&lt;span style="font-family: tahoma; font-size: x-small;"&gt;&amp;lt;z&amp;nbsp;liturgii&amp;nbsp;godzin&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-129625179043912228?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/129625179043912228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/w-oczekiwaniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/129625179043912228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/129625179043912228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/w-oczekiwaniu.html' title='W oczekiwaniu'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-scRA-s5HpoA/TvWiXvzxN7I/AAAAAAAACeI/Ni_RyuR1pkk/s72-c/2106143252_264137a3ae.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-7222280961392417050</id><published>2011-12-22T22:05:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T05:43:05.052+01:00</updated><title type='text'>To nie jest koniec</title><content type='html'>&lt;br /&gt;23 GRUDNIA 2011 Piątek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ml 3,1-4.23-24; Ps 25,4-5.8-10.14; Łk 1,57-66&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4-TqN7YYY7M/TvObcUZxPdI/AAAAAAAACdk/qjEdSPtknf0/s1600/koniec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-4-TqN7YYY7M/TvObcUZxPdI/AAAAAAAACdk/qjEdSPtknf0/s320/koniec.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Dzisiaj nasze ostatnie roraty w tym roku. Gdy tak sobie wczoraj siedziałem, rozmyślałem i modliłem nad dzisiejszymi czytaniami nieraz przychodziła mi myśl, by to co powiem było czymś wielkim, godnym ostatnich tegorocznych rorat. Lecz nie będzie dziś fajerwerków. Nieraz podejmujemy różne nasze zobowiązania, by po włożonym wysiłku na koniec otrzymać nagrodę, zasłużoną nagrodę. Przychodziliśmy na te roraty: bo tak tradycja karze, bo miły klimat, bo chcieliśmy się lepiej przygotować do Świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że wielu z Was udało się osiągnąć swój cel, możecie powiedzieć: to był piękny czas, chcę więcej! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Roraty to duży wysiłek, i to wysiłek, który nie kojarzy nam się z Wiarą – pokazaliśmy, że potrafimy okiełznać nasze ciała i zmusić je do innego trybu dnia – dnia rozpoczynającego się od Boga.  Jeśli ktoś regularnie chodził pewnie teraz wyczekuje na jeden luźniejszy dzień, by odespać (sam czekam na taki dzień). Tylko wiecie co… roraty to nie koniec, nasz dzień codziennie powinien być dostosowywany do Boga, każde wieczorne planowanie powinno się zaczynać: a kiedy czas na mszę, o której modlitwa, książka, która da mi inne spojrzenie na wiarę – dziś nie ogłaszam końca rorat. Dziś mówię: nasze roraty ciągle trwają, dalej w radości cieszymy się z obecności wśród nas Jezusa i czekamy na Jego ostateczne przyjście. Jeśli chciałeś dziś wyjść z kościoła i z taką ulgą odetchnąć: to już koniec, mogę wrócić do Swojego życia to znaczy, że coś nie zadziałało, że coś w tym czasie poszło nie tak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Dzisiejsza Ewangelia dopowiada dalsze losy Elżbiety i Zachariasza. Rodzi im się syn, długo oczekiwany. Lecz dziś zwróćmy uwagę na sąsiadów naszych bohaterów – to oni dziś odgrywają kluczową rolę. Na wieść o narodzinach cieszą się, lecz potem starają się narzucić naszej parze takie a nie inne zachowanie. Gdy matka stawia opór idą do ojca, gdy i ten nie chce poddać się presji tłumu: sąsiedzi się zaczęli dziwić. Przez te cztery tygodnie stworzyliśmy wspólnotę - niektórzy mają nawet Swoje ulubione miejsca, poznaliśmy nowe osoby. Życzę Wam, by ten dar, który otrzymaliśmy w czasie tego adwentu, był przez nas chroniony i umiejętnie dzielony z innymi. Nawet jeśli uznają nas za dziwaków, którzy zamiast odpocząć przed pracą wstają i z innymi dziwakami spędzają czas w kościele. Broń więc Swojego nowonarodzonego cudu. Bóg pokazał Ci, że możesz dużo z siebie dać – nie zmarnuj tego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-7222280961392417050?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/7222280961392417050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/to-nie-jest-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/7222280961392417050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/7222280961392417050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/to-nie-jest-koniec.html' title='To nie jest koniec'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4-TqN7YYY7M/TvObcUZxPdI/AAAAAAAACdk/qjEdSPtknf0/s72-c/koniec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-3531308149902066010</id><published>2011-12-22T06:06:00.000+01:00</published><updated>2011-12-22T06:06:00.116+01:00</updated><title type='text'>Dziękuję, że Jesteś!</title><content type='html'>22 GRUDNIA 2011 Czwartek&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8; Łk 1,46-56&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-frrTv5QDd_o/TvJKqSotkdI/AAAAAAAACdY/NNBWPegdR94/s1600/1296823929_by_aris1991_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://4.bp.blogspot.com/-frrTv5QDd_o/TvJKqSotkdI/AAAAAAAACdY/NNBWPegdR94/s320/1296823929_by_aris1991_500.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Tak sobie myślę, że zapominalscy z nas ludzie. Musimy często na nowo słyszeć o różnych sprawach, by pamiętać. Ostatnie tygodnie przypominały nam o oczekiwaniu, o byciu radosnym, o tym, by prosić. Dzisiejsze czytania dają nam kolejną szansę, by przypomnieć sobie to co już wszyscy wiemy. Historia Anny – jej życie pokazuje nam jak przejść od dramatu do proszenia, od proszenia do cudu, od cudu do dziękczynienia. Anna długie lata czekała na potomka, i długie lata prosiła Boga o cud, na koniec nawet złożyła Bogu ślub, że odda Jemu otrzymany dar. Gdy dziecko przychodzi na świat, Anna opiekuje się nim póki potrzebuje opieki matki, potem idzie do świątyni, by spełnić swój ślub. Nie tyle wypełnia to co obiecała, ale wypowiada słowa pełne radości i dziękczynienia. Dzisiejszy psalm przed Ewangelią to słowa, które ona wypowiedziała. Trudno nam po ludzku zrozumieć to co się stało. Anna bardzo wytrwale prosiła o dziecko, a gdy już je otrzymała odnosi je, by wzrastało w świątyni – jeszcze za wszystko wielbi Boga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Gdy nam źle, gdy naszym bliskim coś grozi, gdy potrzebujemy zmiany w naszym życiu przychodzimy do Boga. Nawet jeśli wcześniej w jakiejś sferze byliśmy daleko od Niego teraz przybliżamy się i wiemy, że z Nim wszystko się uda. Choroba minie, ktoś bezpiecznie dotrze do domu, ktoś inny zacznie dbać o rodzinę . Przychodzimy do Boga, gdy już nic innego nie przychodzi nam do głowy – gdy nasze ludzkie siły nie wystarczą. I tak jak Anna błagamy, a Bóg lubi zaskakiwać i czasami sprawia cud, nasze prośby zostają wysłuchane.  I na tym cudzie często kończy się nasza ścieżka. Już jest dobrze. W moje życie wkroczył spokój, ktoś zdrowie odzyskał, ktoś inny znalazł wspaniałą rodzinę. Co się dzieje wtedy z nami, że zapominamy, że jeszcze przed chwilą Boga prosiliśmy o interwencję? Że to nie przypadek, że nagle jest lepiej? I proszę nie patrzcie na tych „złych” sąsiadów, którzy jak „źle to wiedzą gdzie jest Pan Bóg” – jak się mówiło w moich okolicach. Popatrzmy na nasze prośby, na to jak nam się wiedzie? Ile codziennie otrzymujemy od Boga, często nawet nie prosząc.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy jesteś gotowy, by dziś za Anną szczerze dziękować i chwalić Boga za to co mamy. Jeśli powiesz, że nie masz za co dziękować – to ci odpowiem, że za mało szukasz. Zawsze jest za co Bogu dziękować. Tak jak Matka Boga, która nie mogła się powstrzymać i w domu Elżbiety wypowiedziała swój MAGNIFICAT Bogu. I polecam wcześniej poćwiczyć dziękowanie, najlepiej na kimś komu dawno tego nie powiedzieliśmy!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-3531308149902066010?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/3531308149902066010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/dziekuje-ze-jestes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/3531308149902066010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/3531308149902066010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/dziekuje-ze-jestes.html' title='Dziękuję, że Jesteś!'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-frrTv5QDd_o/TvJKqSotkdI/AAAAAAAACdY/NNBWPegdR94/s72-c/1296823929_by_aris1991_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-6114120913525572664</id><published>2011-12-21T05:41:00.000+01:00</published><updated>2011-12-21T05:41:53.851+01:00</updated><title type='text'>Kocham Cię!</title><content type='html'>21 GRUDNIA 2011 Środa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pnp 2,8-14 lub So 3,14-18a; Ps 33,2-3.11-12.20-21; Łk 1,39-45&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7J1RTWraQBE/TvDe3vMxc2I/AAAAAAAACdQ/w_dtQNmih08/s1600/ilovejesusheart.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-7J1RTWraQBE/TvDe3vMxc2I/AAAAAAAACdQ/w_dtQNmih08/s320/ilovejesusheart.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Św. Łukasz w swojej Ewangelii po scenie zwiastowania opisuje wyprawę Maryi do Elżbiety. Gdy Anioł sobie poszedł Maryja została sama. Z tysiącem myśli, niepewną przyszłością; kto miał uwierzyć w jej opowieści o nocnej wizycie Anioła? Pewnie bała się tak bardzo, że nikt z nas nie może sobie tego wyobrazić. Nastoletnia mama zrobiła to co zrobiłby każdy z nas – poszła do osoby jej bliskiej, która przeżywała podobną historię. Poszła z pośpiechem, jak to Ewangelista napisał. Nie chciała czekać, potrzebowała wsparcia, podzielenia się tym wszystkim, wygadania się, a prawdopodobnie też po to, by się po ludzku upewnić. Nie istniały wtedy testy ciążowe – zobaczenie Elżbiety z dużym brzuchem, mógł być dla niej dowodem, że Słowa Anioła także o jej dziecku są prawdziwe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Od ponad trzech tygodni zbieramy się w tym gronie na naszych roratach – na mszy w szczególny sposób poświęcony Maryi. Dziś właśnie Maryja, nastoletnia dziewczyna pokazuje każdemu z nas co robić, gdy uważamy, że cały świat nam się sypie na głowę. W świecie fizyki panuje (z tego co pamiętam) zasada, że przeciwności się przyciągają. Dziś mamy kolejny dowód, że ludzie należący do Chrystusa przeczą większości praw w świecie: nas przyciąga podobne. Jak spotkanie Maryi i Elżbiety było czymś naturalnym, tak nasze zgromadzenia – wspólne przebywanie też jest czymś naturalnym. Wszystkich nas łączy jedna osoba Jezusa Chrystusa, wszystkich nas łączy doświadczenie wiary, wszystkich nas łączą nasze upadki, niedoskonałości, wszystkich nas łączy powstawanie i możliwość oparcia w drugim człowieku, łączy nas radość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Wiem, że jest wczesna pora, że zmęczenie, że zaraz do pracy lub do szkoły, ale tak patrzę na Was i myślę, że nie osiągamy tego po co tutaj się gromadzimy. Z każdym dniem nasze oczekiwanie staje się mniej radosne, nasze twarze zdradzają dużo – widać na nich tylko senność i zmęczenie, obojętność. A nasz adwent już się kończy, a my powinniśmy wchodzić do kościoła, do domu, szkoły, pracy i wołać jak nasi zakochani z pierwszego czytania. Nasza miłość do Jezusa powinna dawać nam energii do bycia radosnymi. Pewnie teraz faceci myślą jak mówić Chrystusowi o miłości. Powiedz mu, że kochasz Go jak przyjaciel przyjaciela, jak towarzysza drogi lub broni. Powiedz mu to. Kobietom łatwiej byś zakochanymi w Bogu, ale też Mu o tym mówcie. Chrystus nas lubi słuchać, ale nie tylko On. Są wśród nas pewnie zakochani polecam Wam dzisiaj spotkać się na 10 minut (może być więcej) i przeprowadzić dialog z Pieśni nad pieśniami: Ukochany mój! przyjaciółko ma, piękna ma! Pilnujcie drodzy, by nie było dnia w waszym życiu w którym nie przypomnicie bliskiej osobie (mężowi, żonie, dziecku, ojcu, matce) o waszej miłości – nie bójmy się tego słowa. A za słowami czyny same pójdą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-6114120913525572664?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/6114120913525572664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/kocham-cie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6114120913525572664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6114120913525572664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/kocham-cie.html' title='Kocham Cię!'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-7J1RTWraQBE/TvDe3vMxc2I/AAAAAAAACdQ/w_dtQNmih08/s72-c/ilovejesusheart.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-1128731412608501971</id><published>2011-12-20T05:42:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T07:14:39.669+01:00</updated><title type='text'>Boski savoir vivre</title><content type='html'>20 GRUDNIA 2011 Wtorek&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;Iz 7,10-14; Ps 24,1-6; Łk 1,26-38&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-unJfTB0edjk/Tu-VAqgTftI/AAAAAAAACc4/DNS1gGz7lNk/s1600/352x500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-unJfTB0edjk/Tu-VAqgTftI/AAAAAAAACc4/DNS1gGz7lNk/s320/352x500.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ok. 8 wieku przed narodzeniem Chrystusa pod mury Jerozolimy podeszły wojska dwóch krajów. Bóg wysłał, więc proroka Izajasza, by ten zapewnił króla Achaza i obrońców miasta, że nic im nie będzie, że Bóg ich wesprze i pokona wrogów: Uważaj, bądź spokojny, nie bój się!... Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch. Każdy z nas w takiej sytuacji byłby przeszczęśliwy, oto sam Bóg mnie zapewnia o Swojej ochronie, nic mi nie będzie. Moje potrzeby zostają zaspokojone. Dlatego, gdy Bóg pyta Achaza czy nie potrzebuje jakiegoś znaku na potwierdzenie tych słów, król odpowiada, że nie będzie już prosił Boga i mu czas zajmował. Ja bym nazwał Achaza osobą dobrze wychowaną, coś już otrzymał i nie wypada prosić o więcej. Tym bardziej nie wypada prosić Boga, a co jeszcze jeśli kiedyś będę potrzebował Jego pomocy i On mi odpowie, że już wyczerpałem limit? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Nic bardziej mylnego, nie powinna nas dziwić reakcja Boga na odmowę Achaza: Dlatego Pan sam da wam znak. Nie prosić Boga w kółko o to samo, po 100 razy dziennie, przez całe nawet życie nie jest dobrym wychowaniem – to fałszywa pokora, pokora, która nam jest wpajana przez pokolenia. Bo chrześcijanin to taki, który ładnie mówi i pięknie się uśmiecha. Bóg dziś nam wszystkim daje lekcję Boskiego savoir vivre. Jeśli Bóg ci mówi, żebyś prosił to proś, jeśli Bóg ci mówi, żebyś jechał to jedź, jeśli całe życie ci pozwala zmienić to zrób to.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kilka lat temu Prowincjał powiedział, że na dwa lata jadę na Sycylię, miałem 4 miesiące na skończenie studiów i na naukę włoskiego. Było tam nieraz bardzo trudno, ale to były dwa cudowne lata w moim życiu. I wiecie co… gdyby mi Prowincjał dał wybór, to bym nigdzie nie pojechał. Wybrałbym Polskę. Bo człowiek boi się nieznanego, i pod płaszczykiem dobrego wychowania oddałby innym tę szansę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. W scenie zwiastowania Anioł przekazuje Maryi informację, że Boga ma urodzić, a ona wystraszona: jak to się stanie skoro jeszcze nie współżyłam? Bóg ci daje wielką misję: żony, męża, księdza, przyjaciela – a ty boisz się zaryzykować? Nam jest o wiele trudniej niż Achazowi i Maryi, bo do jednego przyszedł prorok, do drugiej Anioł. My wiadomości od Boga musimy szukać w świecie, w drugim człowieku, w Piśmie Świętym, w stworzeniu. To nie jest łatwe, ale pamiętaj, że to szansa dana Ci od Boga, który chce byś prosił i nie bał się zaryzykować na Jego Słowo.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-1128731412608501971?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/1128731412608501971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/boski-savoir-vivre.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1128731412608501971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1128731412608501971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/boski-savoir-vivre.html' title='Boski savoir vivre'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-unJfTB0edjk/Tu-VAqgTftI/AAAAAAAACc4/DNS1gGz7lNk/s72-c/352x500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-8023334840711981077</id><published>2011-12-19T05:49:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T05:49:57.982+01:00</updated><title type='text'>Zacznij znowu rodzić</title><content type='html'>&lt;br /&gt;19 GRUDNIA 2011 Poniedziałek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sdz 13,2-7.24-25a; Ps 71,3-6.16-17; Łk 1,5-25&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0EyuUq8009Q/Tu5P5Z_6VSI/AAAAAAAACcw/_QGR9wNDvZ0/s1600/pregnancy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-0EyuUq8009Q/Tu5P5Z_6VSI/AAAAAAAACcw/_QGR9wNDvZ0/s320/pregnancy.jpg" width="230" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Manoach i jego żona oraz Zachariasz i Elżbieta: dwie pary, kilka wieków różnicy, ten sam problem – niepłodność. Podobne historie: starsze osoby, długie lata starania o potomka. Zrobili wszystko co mogli, ale nie tracą nadziei i przychodzi Anioł. Zaczyna od stwierdzenia  stanu faktycznego: stawia diagnozę – jesteście niepłodni. Nie użalał się nad nimi, powiedział to co zastał: jesteś samotny; masz męża pijaka; dzieci Cię opuściły; nie potrafisz się cieszyć świętami Bożego Narodzenia, uciekasz od bliskich, rodzice Cię nie rozumieją, buntujesz się; nie umiesz dostrzec obecności Boga w Swoim życiu; masz kochającą żonę; jesteś pełna radości; masz wspaniałych rodziców; walczysz o kontakt z Bogiem, ale z ludźmi Ci nie wychodzi albo z ludźmi masz dobre relacje, ale Boga zaniedbujesz. Bóg dostrzega to co w nas, bez oceniania. Gdy na dzień dzisiejszy czujesz się „zdrowy” to zacznij dziękować Bogu za to i proś o więcej, jeśli jednak stwierdzisz u siebie „niepłodność” to weź się do roboty i zacznij to zmieniać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. I od razu wątpliwości i bunt, bo jak wyjść z niepłodności? Bo jak zmienić moje życie, jak odnaleźć radość, jak żyć z matką, która mnie bije, jak zaufać podejrzliwym rodzicom? Nie da się i tyle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Popełniamy błąd, bo mylimy niepłodność z bezpłodnością – to bezpłodność jest stanem trwałym i niemożliwym do zmiany. Niepłodność jest przejściowa. Jest wyleczalna. Mylimy to co zależne od nas z tym co od nas niezależne. Większość naszych osobistych dramatów zaliczamy do tych od nas niezależnych: nie mogę dziś zmienić żony, rodziny, pracy, klasy, sąsiadów itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. A Bóg dziś wkracza do Twojego życia i mówi: „to tylko niepłodność – stan przejściowy. Pomogę Ci znowu rodzić, cieszyć się życiem, być dumnych z tego kim jesteś, ale jest to proces, zaczniemy go dzisiaj razem”. Nie obędzie się bez wysiłku, trzeba coś z siebie dać, potrzeba czasu na ciążę, na „urodzenie” cudu. Może i masz kiepską rodzinę, ale ty możesz założyć taką pełną miłości; może i dzieci Cię opuściły, ale masz wspaniałą sąsiadkę za rogiem; może i rodzice Cię nie rozumieją, ale czy ułatwiasz im to? Święty Ignacy z Loyoli powtarzał: zrób wszystko co po ludzku możliwe, by zmienić Swoją sytuację, a resztę zostaw Bogu, Jemu zaufaj. A wtedy ześle Anioła i uczyni Cię znowu płodnym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-8023334840711981077?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/8023334840711981077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/zacznij-znowu-rodzic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8023334840711981077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8023334840711981077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/zacznij-znowu-rodzic.html' title='Zacznij znowu rodzić'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-0EyuUq8009Q/Tu5P5Z_6VSI/AAAAAAAACcw/_QGR9wNDvZ0/s72-c/pregnancy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-2363261304685170235</id><published>2011-12-16T22:45:00.003+01:00</published><updated>2011-12-17T05:41:26.696+01:00</updated><title type='text'>A ty od kogo jesteś?</title><content type='html'>&lt;br /&gt;17 GRUDNIA 2011Sobota &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rdz 49,2.8-10; Ps 72,1-4.7-8.17; Mt 1,1-17&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Q_YJRtf2jvk/Tuu79YWQUXI/AAAAAAAACco/zJHrWk9jF1Y/s1600/bild051225.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Q_YJRtf2jvk/Tuu79YWQUXI/AAAAAAAACco/zJHrWk9jF1Y/s320/bild051225.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dziś 17 grudnia, więc dzień w którym w liturgii odchodzimy od tematu końca świata, ostatecznego przyjścia Chrystusa, a zaczynamy przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Posłuchajcie teraz uważnie: nie czekamy na ponowne narodzenie Boga, ale wspominamy wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat – nie czekamy na małe dzieciątko, Jezuska w żłóbeczku, które znowu nam pomacha rączkami - ale radujemy się z wielkiego dnia w naszej historii; z dnia w którym Bóg przyszedł na świat jako człowiek. Nie wspominamy legendy, jakiegoś mitu, ale świętujemy narodziny Boga, które miały naprawdę miejsce. Świętujemy co roku, by pamiętać i nigdy nie zapomnieć Nazaretu, Betlejem, pasterzy i ubogiej rodziny, dla której nie było godnego miejsca, by przyjąć Boga na tym świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. W moich rodzinnych stronach, po lepszej stronie Dunajca jest wiele rodzin o tym samym nazwisku, a które często nie są w ogóle spokrewnione. Żeby było wiadomo o kogo chodzi, często można było usłyszeć: a to dziecko Czornego, a to żona Biołego, a tamten to od Cypiska. W moim domu do tej pory opowiadając o kimś mówi: Kaśka od Kowalskiego, Janek od Wróbla, czy Jarek od Studzińskiego. Każdy człowiek jest niepowtarzalny, wyjątkowy i sam w swoim rodzaju, ale każdy z nas od kogoś pochodzi. Każdy z nas potrzebuje wiedzieć skąd jest. Chce znać historie swoich przodków, lubimy przebywać z naszymi dziadkami, którzy opowiadają o dawnych czasach. Wiemy, że nie jesteśmy tutaj przypadkowo, ale mamy swój udział w tej historii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Dzisiejsze czytania mówią o historii, o genealogii Chrystusa. Bo, gdy Chrystus dorastał też potrzebował wiedzieć kim jest, kim są Jego przodkowie. Maryja pewnie mówiła Mu o jego Ojcu w Niebie, ale jego człowieczeństwo pragnęło relacji z innymi ludźmi. Chrystus jako człowiek potrzebował poznać przodków Maryi, więc też Swoich. Chciał iść pogadać z dziadkami, usiąść na kolanach babci, ciotki odwiedzić, pochwalić się przed kolegami jakiego fajnego ma wujka. Odnalezienie Swoich przodków, Swoich krewnych, przeszłości rodziny daje bezpieczeństwo. Bóg człowiek też potrzebował bezpieczeństwa, nasze bycie z innymi ludźmi staje się normalniejsze, gdy czujemy się na miejscu. Gdy młodzi koledzy pytali Jezusa: od kogo jesteś? Mógł z dumą powiedzieć jestem z pokolenia Dawida. A gdyby dziś ciebie zapytać od kogo jesteś? Co byś odpowiedział? Może też jesteś z rodu królewskiego?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-2363261304685170235?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/2363261304685170235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/ty-od-kogo-jestes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2363261304685170235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2363261304685170235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/ty-od-kogo-jestes.html' title='A ty od kogo jesteś?'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Q_YJRtf2jvk/Tuu79YWQUXI/AAAAAAAACco/zJHrWk9jF1Y/s72-c/bild051225.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-675998601198276430</id><published>2011-12-15T21:48:00.004+01:00</published><updated>2011-12-16T05:36:18.773+01:00</updated><title type='text'>Cudzoziemcy są wśród nas</title><content type='html'>16 GRUDNIA 2011Piątek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iz 56,1-3a.6-8; Ps 67,2-5.7-8; Łk 3,4.6; J 5,33-36&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-V_7a5PpSWW0/TupdJ7fr4PI/AAAAAAAACcg/j_Hpp_YYKAc/s1600/dare+to+be+different.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-V_7a5PpSWW0/TupdJ7fr4PI/AAAAAAAACcg/j_Hpp_YYKAc/s320/dare+to+be+different.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&amp;nbsp;W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy: Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami (…)przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Bóg obiecał, że prawi, czyniący sprawiedliwość, czystego serca zostaną zbawieni. Zbawieni zostaną także ci, którzy nawrócą się i wrócą do Boga. Dziś Bóg przypomina, by także wszyscy ci, którzy czują się cudzoziemcami lub są traktowani tak byli pewni zbawienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno być cudzoziemcem. Jest się dla innych zawsze kimś obcym, kimś kto innych nie rozumie, sam nie jest rozumiany. Trzeba na nowo wszystkiego się uczyć, trzeba nieraz zostawić wszystkie swoje nawyki i poznawać świat. Cudzoziemcom będzie trudno, gdy czują się przymuszani do bycia w nowym miejscu lub czasie, i powtarzają w kółko: u mnie to było najlepiej, w moich czasach to było cudownie. Cudzoziemcem może być każdy z nas: młody i stary, kobieta lub mężczyzna, można nim być na jedną godzinę, albo pozostać nim przez całe życie. Wybieramy czy chcemy być cudzoziemcami: osobami, które żyją przeszłością lub marzeniami o przyszłości. Cudzoziemiec nie potrafi się cieszyć tym co tu i teraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Nie chciałbym byście pomyśleli, że bycie cudzoziemcem jest czymś złym. Przypominanie sobie o naszej inności daje nam motywację do działania. Bazowanie na naszej przeszłości, naszym doświadczaniu ubogaca nasze wspólnoty i rodziny, a wybieganie do przyszłości daje możliwość do snucia planów, marzeń – szukania celu. Cudzoziemiec będzie skarbem dla każdej rodziny, parafii, narodu, gdy będzie dumny z tego kim jest, co zrobił, skąd pochodzi i będzie dawał całego siebie innym tam gdzie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przed nami Bóg stawia zadanie: dla młodych, by byli siłą i energią dla starszych, starszym, by młodych zarażali dumą z naszej przeszłości. Gdy dziś w kościele czy we wspólnocie lub w kolejce do sklepu znowu poczujesz się cudzoziemcem przypomnij sobie słowa Boga, który daje ci obietnicę Swojej troski i miłości. Jest dumny, że czujesz się inny, ale wzywa byś na tym nie poprzestał: bądź twórczy, bądź natchnieniem dla innych, którzy często też czują się w twojej obecności jak cudzoziemcy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-675998601198276430?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/675998601198276430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/cudzoziemcy-sa-wsrod-nas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/675998601198276430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/675998601198276430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/cudzoziemcy-sa-wsrod-nas.html' title='Cudzoziemcy są wśród nas'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-V_7a5PpSWW0/TupdJ7fr4PI/AAAAAAAACcg/j_Hpp_YYKAc/s72-c/dare+to+be+different.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-3734829507182336743</id><published>2011-12-14T21:05:00.001+01:00</published><updated>2011-12-15T05:40:35.584+01:00</updated><title type='text'>równo czy sprawiedliwie?</title><content type='html'>15 GRUDNIA 2011Czwartek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iz 54,1-10, Ps 30,2.4-6.11.12a.13b, Łk 7,24-30&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S348TKTGUGg/TukBPCCAOSI/AAAAAAAACcU/R9XqWw6vcNI/s1600/torta-al-cioccolato.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/-S348TKTGUGg/TukBPCCAOSI/AAAAAAAACcU/R9XqWw6vcNI/s320/torta-al-cioccolato.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. W tym naszym oczekiwaniu na ostateczne spotkanie z Chrystusem codziennie doświadczamy „nierównego traktowania”, które często nazywamy niesprawiedliwością społeczną. Bo ktoś pracował tyle samo co ja a dostał większą wypłatę, a ktoś inny uczył się tyle samo co ja a dostał lepszą ocenę, a ktoś ma tyle samo lat co ja, a tak młodo wygląda. Każdy mógłby podać tysiące takich przykładów, gdy ktoś nas traktuje „nierówno”. Czekając na przyjście Boga czekamy na Jego sprawiedliwość, która dla nas oznacza równe traktowanie. Bo sprawiedliwie rozdać prezenty to znaczy wszystkim dać to samo i tyle samo. Nic bardziej mylnego! Sprawiedliwy podział oznacza taki, który dostosowany jest do konkretnego człowieka w konkretnej sytuacji i czasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. W dzisiejszej Ewangelii Jezus dalej zajmuje się osobą Jana Chrzciciela. Słyszymy: Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. Coś nam nie pasuje w tych słowach, są one trochę podobne to tych, że ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. To całkowicie nie zgadza się z naszą ludzką logiką, naszą ludzką sprawiedliwością. Bo jakże, tak wielki człowiek jak Jan Chrzciciel ma być najmniejszy w niebie? Dlaczego podobny los spotka męczenników za wiarę, naszych ulubionych świętych – ostatni w niebie będzie też poprzedni papież bł. Jan Paweł II. A pierwszymi będą zbrodniarze, złodzieje, malwersanci, mój sąsiad, który całe życie nie chodził do kościoła – będą pierwsi, bo Bóg ich odnalazł, jak tę zagubioną owcę i cieszy się ze wszystkimi w niebie z ich obecności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Tutaj wszystkie nasze ludzkie schematy legły w gruzach: bo po co starać się całe życie, po co żyć w zgodzie z innymi, po co codziennie pracować nad sobą, skoro wystarczy na koniec się nawrócić i wyprzedzić św. Jana Chrzciciela w bliskości przed Bogiem? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczniowie tak mają w szkole: po co uczyć się systematycznie skoro jeśli będę się uczył tylko ostatni tydzień w roku to i tak dostanę taką samą ocenę jak inni? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Tak sobie myślę, że jeżeli tak bardzo nam nie pasuje Boża sprawiedliwość, że chcemy zamienić się w zagubioną owcę, tylko po to, by Bóg nas odnalazł i dał pierwsze miejsce – to uważam, że tą owcą już jesteśmy od dawna, już dawno jesteśmy poza gronem 99 owiec - tylko co się stanie jak Bogu nie damy się odnaleźć tak jak nasi faryzeusze z Ewangelii: Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie. Czy chcesz zaryzykować i stracić wszystko?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-3734829507182336743?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/3734829507182336743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/rowno-czy-sprawiedliwie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/3734829507182336743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/3734829507182336743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/rowno-czy-sprawiedliwie.html' title='równo czy sprawiedliwie?'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-S348TKTGUGg/TukBPCCAOSI/AAAAAAAACcU/R9XqWw6vcNI/s72-c/torta-al-cioccolato.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-1971952825630895515</id><published>2011-12-13T21:09:00.003+01:00</published><updated>2011-12-14T05:42:35.831+01:00</updated><title type='text'>Czekasz czy symulujesz czekanie?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;14 GRUDNIA 2011Środa &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienie św. Jana od Krzyża, kapłana i doktora Kościoła &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mateusz.pl/czytania/2011/20111214.htm"&gt;&lt;b&gt;Czytania z dnia&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cvFNSjem5v0/Tuew17iOEpI/AAAAAAAACcM/7wQ1ygC8mEQ/s1600/miller_waiting.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://1.bp.blogspot.com/-cvFNSjem5v0/Tuew17iOEpI/AAAAAAAACcM/7wQ1ygC8mEQ/s320/miller_waiting.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. Od ponad dwóch tygodni prawie codziennie śpiewamy:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Oto Pan Bóg przyjdzie, &lt;br /&gt; z rzeszą świętych nam przybędzie.&lt;br /&gt; Wielka światłość w dzień ów będzie &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;oraz &lt;i&gt;Niebiosa, rosę spuście nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a dzisiaj w psalmie powtarzaliśmy:&lt;i&gt; Sprawiedliwego spuśćcie nam niebiosa.&lt;/i&gt; Codziennie prosimy naszego Boga, by przyszedł, by pokazał Swoją chwałę, Swoją sprawiedliwość. I tak czekamy, wołamy, by przyszedł i znowu czekamy, mija rok, dwa, pięćdziesiąt. Potem już tylko czekamy w adwencie, a potem to już nawet w adwencie wołamy tylko z przyzwyczajenia: &lt;i&gt;Przyjdź Panie Jezu.&lt;/i&gt; Takie nasze udawanie oczekiwania. Kto z nas jest gotowy, by dziś przyszedł Jezus? Kto od razu pomyślał o sprawach do zamknięcia? Miejscach do odwiedzenia, ludziach do poznania, urazach do wybaczenia, pożyczkach do spłacenia. Gdyby dziś Jezus przyszedł i dał nam wybór: idziesz dziś ze Mną, albo masz jeszcze jeden dzień na załatwienie swoich spraw: Czy byś poszedł z Nim od razu? Czy jesteś gotowy na rozpoczęcie nowej przygody? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Podobny problem miał Jan Chrzciciel, tyle lat przygotowywał wszystkich na przyjście Zbawiciela, a gdy On przychodzi woli się jeszcze upewnić, zabezpieczyć. Nie zostawia swojej rzeki i ludzi, którzy go słuchali. Wysyła swoich uczniów, by wypytali Jezusa. Tak na wszelki wypadek. Trochę jak my na wszelki wypadek wołamy: przyjdź Panie Jezu, ale nie jesteśmy gotowi na Jego przyjście dzisiaj. Gdyby św. Jan Chrzciciel był gotowy na przyjście Zbawiciela to po pierwszych informacjach o Jezusie sam, by do niego przybiegł, by się przekonać. Czasami misja, moja praca (nawet bardzo słuszna i potrzebna) potrafi mnie tak wciągnąć, że zapominam o celu. Zapominamy o celu naszego życia – żyjemy na kredyt jakbyśmy byli pewni, że Bóg da nam jeszcze jeden dzień. Jeszcze jeden dzień na zmianę życia, jeszcze jeden dzień w którym na pewno nie zapomnimy o Bogu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Jan Chrzciciel wysłał uczniów z pytaniem. Jezus wie, że trudno nam uwierzyć na słowo, więc mówi: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli. Cuda, które się dzieją wśród nas będą nam mówić o Jego przyjściu – patrz więc uważnie, by nie przegapić tego momentu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-1971952825630895515?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/1971952825630895515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/czekasz-czy-symulujesz-czekanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1971952825630895515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1971952825630895515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/czekasz-czy-symulujesz-czekanie.html' title='Czekasz czy symulujesz czekanie?'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cvFNSjem5v0/Tuew17iOEpI/AAAAAAAACcM/7wQ1ygC8mEQ/s72-c/miller_waiting.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-1124755515496410734</id><published>2011-12-13T05:49:00.000+01:00</published><updated>2011-12-13T05:49:52.622+01:00</updated><title type='text'>Bądź głosem wołającym na pustyni</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;13 GRUDNIA 2011 Wtorek&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mateusz.pl/czytania/2011/20111213.htm"&gt;&lt;b&gt;czytania&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Jan Chrzciciel nie miał łatwego życia. Gdy się urodził jego rodzice już byli w podeszłym wieku. Pewnie był rozpieszczany, ale różnica lat pewnie często sprawiała, że czuł się niezrumiały przez rodziców. Nie wiem jak jego rodzice przyjęli decyzję Jana o wyjściu na pustynię. Prawdopodobnie już nie doczekali tej chwili. Porzucił wszystko co miał i poszedł na pustynię. Pościł, dużo przebywał w samotności. A gdy już spotykał ludzi głosił im, że już blisko jest przyjście Mesjasza. Zachęcał ich do pokuty i trwania w oczekiwaniu.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EkYxnd5JNhY/TuZjyi5VqbI/AAAAAAAACcE/nHmmLyAJh-w/s1600/megafono1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-EkYxnd5JNhY/TuZjyi5VqbI/AAAAAAAACcE/nHmmLyAJh-w/s1600/megafono1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie możemy mieć lepszego patrona na czas adwentu, na czas oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa. Jan Chrzciciel uczy nas jak przeżywać ten czas, pokazuje gdzie jest nasze miejsce w tym oczekiwaniu. Mamy wychodzić przed szereg, mamy być zaprzeczeniem dla tego co się dzieje w świecie, mamy być znakiem sprzeciwu przeciw zapędom tłumu. Mamy być odważni, nawet jeśli ceną jest wyśmianie i odrzucenie przez mądrych tego świata. Mamy być szczerzy i autentyczni w tym co robimy i mówimy, a wtedy inni pójdą za nami – będzie nas coraz więcej i więcej – przykład działa więcej niż słowa. Spotkamy tych co będą nas wytykać palcami, wyśmiewać, wyzywać od wariatów, fanatyków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Ale oparciem dla nas jest Chrystus. Ten, któremu nie jesteśmy godni rozwiązać rzemyka u sandałów. Chrystus, gdy przyszedł wziął w obronę Jana Chrzciciela. Rozlicza faryzeuszy za brak rozeznawania, za brak przyjęcia słów Jana Chrzciciela. Wczoraj pytał się co sądzą o chrzcie, który udzielał, a dziś oskarża ich, ze nie uwierzyli w to co głosił. Bóg nie zostawia „Swoich” ludzi. Bóg przyszedł na świat, ale to nie znaczy, że sługa zrobił swoje, więc sługa może odejść. Bóg nie wykorzystuje Swojej pozycji, nie każe Janowi, by się odsunął na bok, teraz Bóg pokaże Ci jak działać. Jan Chrzciciel dalej działał, dalej głosił – co skończyło się dla niego śmiercią męczeńską. Kto wie, może w innym przypadku byłby jednym z dwunastu apostołów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg potrzebuje Twojej pomocy, nie obiecuje łatwego życia, ale zaprasza do wspólnej pracy. Dziś ciebie zaprasza, abyś przygotował Mu drogę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-1124755515496410734?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/1124755515496410734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/badz-gosem-woajacym-na-pustyni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1124755515496410734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1124755515496410734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/badz-gosem-woajacym-na-pustyni.html' title='Bądź głosem wołającym na pustyni'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-EkYxnd5JNhY/TuZjyi5VqbI/AAAAAAAACcE/nHmmLyAJh-w/s72-c/megafono1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-6246198521329840795</id><published>2011-12-12T05:53:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T05:54:54.876+01:00</updated><title type='text'>Uparty jak... każdy jest uparty</title><content type='html'>12 GRUDNIA 2011 Poniedziałek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lb 24,2-7.15-17a; Ps 25,4-9; Ps 85,8; Mt 21,23-27&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Khu8x2EUvUY/TuTn2PyxLII/AAAAAAAACbY/sIAUrf1pcrQ/s1600/Foster_Bible_Pictures_0080-1_An_Angel_Met_Balaam_with_a_Sword.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-Khu8x2EUvUY/TuTn2PyxLII/AAAAAAAACbY/sIAUrf1pcrQ/s320/Foster_Bible_Pictures_0080-1_An_Angel_Met_Balaam_with_a_Sword.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;1. Bohaterem dzisiejszego dnia jest wszystkim znany Balaam, gdyby jednak ktoś chciał sobie przypomnieć jego historię to polecam rozdziały 22-24 Księgi Liczb ;) Balaam zostaje poproszony przez króla Moabu Balaka, by rzucił jakieś przekleństwo na Izraelitów zbliżających się do jego ziem. Dzisiejsza scena opisuje trzecią szansę Balaama, by wypełnił prośbę króla, on jednak po raz trzeci wygłasza błogosławieństwo w stronę Izraelitów, czyli wrogiej armii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wtedy rozgniewał się Balak na Balaama, a klasnąwszy w dłonie rzekł do Balaama: «Wezwałem cię tu, byś przeklinał nieprzyjaciół moich, a ty ich nawet trzykrotnie błogosławiłeś. Uciekaj teraz czym prędzej do domu; obiecałem ci wprawdzie sowitą nagrodę, lecz oto Pan ciebie jej pozbawił». Balaam odpowiedział Balakowi: «Czyż nie powiedziałem wyraźnie posłańcom, których do mnie wysłałeś: Choćby mi Balak dawał tyle srebra i złota, ile pałac jego pomieści, to przecież nie mogę przekroczyć rozkazu Pana i czynić samowolnie czy to źle, czy też dobrze. Co Pan mówi, to tylko oznajmię. Dobrze więc, wrócę teraz do mojego ludu, lecz zbliż się jeszcze, bo chcę ci oznajmić, co lud ten kiedyś uczyni twojemu ludowi»&lt;/i&gt;. Lb24, 10-14 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dzisiaj chciałem Was zachęcić do upartości. Balaam w swoim życiu spotkał jej wiele odmian: uparty Bóg, który najpierw nie chciał, by wyruszył on w drogę, potem uparcie kazał wygłaszać mu Swoje słowa. Uparta była oślica, która ratując Balaama przed aniołem zemsty ginie zabita przez właściciela. Uparty jest też król, który wiele wysiłku włożył, by sprowadzić Balaama do siebie i uparcie dawał mu kolejne szanse do wywiązania się z umowy. Balaam też jest uparty, bo konsekwentnie idzie za Słowem Boga. Nawet w Ewangelii dzisiejszej mamy upartych Arcykapłanów, którzy po raz kolejny przystąpili do Jezusa z pytaniem i Jezus jest uparty, bo za każdym razem im odpowiada (czasami zadając pytanie) ciągle próbując pokazać słuszną drogę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upartość to cecha. Tylko od ciebie zależy czy zamienisz ją w wadę czy w zaletę. Przyjrzyjmy się więc dziś naszej upartości. Ku czemu ona nas prowadzi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Zastanawiacie się zapewne dlaczego Balaam jest wspominany w adwencie? Wysławiając Izraelitów mówi: &lt;i&gt;Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.&lt;/i&gt; Balaam nie tylko błogosławi Izraelitom, ale przepowiada przyjście Gwiazdy z Jakuba – Zbawiciela. Adwent jest naszym wyczekiwaniem na przyjście powtórne Chrystusa. Ale to już temat na całkiem inne kazanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-6246198521329840795?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/6246198521329840795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/uparty-jak-kazdy-jest-uparty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6246198521329840795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/6246198521329840795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/uparty-jak-kazdy-jest-uparty.html' title='Uparty jak... każdy jest uparty'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Khu8x2EUvUY/TuTn2PyxLII/AAAAAAAACbY/sIAUrf1pcrQ/s72-c/Foster_Bible_Pictures_0080-1_An_Angel_Met_Balaam_with_a_Sword.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-8601249277418287345</id><published>2011-12-09T18:26:00.001+01:00</published><updated>2011-12-10T05:45:29.489+01:00</updated><title type='text'>Kto pyta, nie błądzi</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 GRUDNIA 2011 Sobota &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Syr 48,1-4.9-11; Ps 80,2ac.3b.15-16.18-19; Łk 3,4.6; Mt 17,10-13&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FyKelP2Ci5M/TuJFIWQsO8I/AAAAAAAACbQ/2sQ9_O05DlI/s1600/biliopoli.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="222" src="http://2.bp.blogspot.com/-FyKelP2Ci5M/TuJFIWQsO8I/AAAAAAAACbQ/2sQ9_O05DlI/s320/biliopoli.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;i&gt;Powstał Eliasz, prorok jak ogień&lt;/i&gt; – dziś to imię pada 5 razy, jest najczęściej wymienianym prorokiem w księgach Nowego Testamentu. Co tak naprawdę wiemy o Eliaszu, po za tym, że był prorokiem? Jak go odróżnić od Jeremiasza, czy Izajasza? Dziś też w tym Wam nie pomogę. Wczoraj mówiłem, że warto sobie czasami przypominać nawet oczywiste sprawy, czy uczucia. Dziś zachęcam Was do szukanie wiedzy. O Eliaszu było na religii w podstawówce i potem… długo, długo nic. I nie chodzi tylko o Eliasza, często w naszym życiu zatrzymujemy się na pewnym poziomie i tym się zadawalamy. Jesteśmy genialni w zaliczaniu egzaminów i dyplomów, zdajemy je z wielkim wysiłkiem, a potem odpoczywamy nieraz przez całe życie. Są dziedziny, które zmuszają do ciągłej nauki: medycyna, prawo, transport itd., ale może właśnie bycie chrześcijaninem powinno nas także zmuszać do ciągłej formacji nie tylko sumień, ale też by porządkować swoją wiedzę religijną, biblijną, teologiczną, swój ogląd na świat. Kilka dni temu wspominałem, że traktowano adwent na równi z Wielkim Postem. Kto z Was wie i co trudniejsze potrafi wytłumaczyć, że obecnie jest to czas radości w którym nie tyle, że można, ale wręcz wypada zorganizować jakąś zabawę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wiem, żeby uczestniczyć we Mszy Świętej, w adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie nie potrzebna jest wiedza, tutaj się liczy moja miłość, zażyłość z Bogiem oraz wiara. Wiedzy się boimy, może nie tyle samej wiedzy, ale stawiania pytań o świat nas otaczający, o naszą relację z Bogiem, o niesprawiedliwość na świecie – boimy się odpowiedzi, bo one zmieniają nasze życie, nasze utarte schematy. Dziś uczniowie zadają Jezusowi także pytanie. Pytają się, a dlaczego tamci uważają tak i tak, czy mają rację, czy mylą się. Różne są powody dla których pytamy: zdobycie wiedzy, wybicie się w tłumie ludzi, ale częściej siedzimy i milczymy.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Ostatnio na wykładzie usłyszałem, że coraz częściej zdarzają się rodzice, którzy swoje dzieci nie pytają: czego nowego nauczyłaś się dziś w szkole?, ale pytają: jakie ciekawe pytanie dziś zadałaś nauczycielowi? Pytajmy siebie, innych – o nasze strachy, nasze lęki, nasze radości i przyszłość. Pytajmy, nawet jeśli nie padnie żadna odpowiedź to będziemy bliżej jej poznania: postawiliśmy pytanie!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-8601249277418287345?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/8601249277418287345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/kto-pyta-nie-badzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8601249277418287345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/8601249277418287345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/kto-pyta-nie-badzi.html' title='Kto pyta, nie błądzi'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FyKelP2Ci5M/TuJFIWQsO8I/AAAAAAAACbQ/2sQ9_O05DlI/s72-c/biliopoli.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-2048229047819635946</id><published>2011-12-09T05:47:00.000+01:00</published><updated>2011-12-09T05:47:59.642+01:00</updated><title type='text'>Dla zapominalskich</title><content type='html'>9 GRUDNIA 2011 Piątek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iz 48,17-19; Ps 1,1-4.6; Mt 11,16-19&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jKfoXqQEGek/TuEMLVH-FeI/AAAAAAAACbI/8xNfxHqJGOs/s1600/crossroad1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-jKfoXqQEGek/TuEMLVH-FeI/AAAAAAAACbI/8xNfxHqJGOs/s320/crossroad1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Mądrzy ludzie powiadają, że powtarzanie jest matką wiedzy. Pan Bóg też często stosuje tę metodę: przypomina, nawołuje, powtarza i tak w kółko i w kółko, przez wszystkie wieki. Warto samemu czasami sobie przypomnieć co dla nas ważne: mąż żonie o tym, że ją kocha, przyjaciele sobie, że mogą liczyć na siebie, my tutaj, że jesteśmy razem z jakiegoś konkretnego powodu. Czasami w tym przypominaniu niech nam inni pomogą, ale uważajcie, by nie przesadzić bo skutek może być przeciwny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;i&gt;Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.&lt;/i&gt; Dziś Bóg przypomina nam o dwóch sprawach. Najpierw o tym, że jest. Ktoś może zadać pytanie: czy Bóg nie ma ważniejszych spraw na głowie niż mówienie o sprawach oczywistych? Tak sobie myślę, że to jest bardzo ważna wiadomość. Prześledźmy wczorajszy dzień: ile minut poświęciliśmy na myślenie o Bogu? Mam nadzieję, że nikt z nas nie musi sięgnąć do roku wstecz, by znaleźć chociaż jedną minutę, którą daliśmy Bogu z naszego życia. Dlatego Bóg przypomina, że jest Bogiem, czyli kimś kto powinien wypełniać każdą sekundę naszego życia. Którym powinniśmy się kierować przy podejmowaniu wszystkich decyzji, z którym dzielimy nasze radości i smutki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Dziś Bóg przypomina także, że nie ogranicza się tylko do obecności, ale poucza nas o tym co pożyteczne. Tak, by nasze życie było wypełnione spokojem. Poucza nas przez przykazania, poucza przez swoich Proroków, poucza przez Swojego Syna. Tylko, że my nie lubimy jak ktoś nas poucza, nie lubimy być upominani. Zawsze znajdziemy jakieś ale, by iść swoją drogą. W końcu to moje życie i tylko ja wiem jak nią iść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Pamiętamy porównanie Jezusa z Ewangelii? Ludzi, którzy go słuchali przyrównał do dzieci, które marudzą na wszystko: dasz im sok – będą chciały kompot, dasz lizaka, będą chciały czekoladę. Przyszedł Jan Chrzciciel – za dużo pokuty, przyszedł P. Jezus – pijak i zdrajca narodu. Gdyby teraz Jezus stanął między nami: jak, by odpowiedział na pytanie: &lt;i&gt;Z kim mam porównać to pokolenie?&lt;/i&gt; Wiem jedno: Jego słowo da nam nadzieję, na zmianę i radość do życia. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-2048229047819635946?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/2048229047819635946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/dla-zapominalskich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2048229047819635946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2048229047819635946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/dla-zapominalskich.html' title='Dla zapominalskich'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jKfoXqQEGek/TuEMLVH-FeI/AAAAAAAACbI/8xNfxHqJGOs/s72-c/crossroad1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-1490168889918279209</id><published>2011-12-08T05:56:00.001+01:00</published><updated>2011-12-12T15:03:23.391+01:00</updated><title type='text'>Nasza spychologia</title><content type='html'>&lt;br /&gt;8 GRUDNIA 2011 Czwartek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rdz 3,9-15.20; Ps 98,1-4; Ef 1,3-6.11-12; Łk 1,28; Łk 1,26-38 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/2bosouX_d8Y" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Obchodzimy dziś uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, nie dziwi więc fakt, że w dzisiejszych czytaniach mamy tradycyjnie porównanie dwóch kobiet ważnych dla ludzkości: Ewę i Maryję. Uogólniając: ta pierwsza coś zepsuła, a ta druga zgodziła się to naprawić. Wszyscy to wiemy, pamiętamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Wróćmy jeszcze na chwilę do raju. Mamy dwoje ludzi, którzy poszli za złym. Można próbować ich tłumaczyć: ciekawością, nudą, potrzebą ryzyka, że, nikogo nie skrzywdzili (nie zabili) – zauważmy, że sami w ten sposób próbujemy się tłumaczyć, gdy też idziemy za złym. Każdy ma swoje ulubione usprawiedliwienie, byleby się tylko wybielić. Oczywiście wiem, że jest wiele osób, które popada w drugą skrajność: co złego na świecie to moja wina i godzinami klęczą przed konfesjonowałem. Potrzeba nam badać siebie, własne czyny, postępowania: szczególnie próby umniejszania zła, które czynimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. U naszej pary w Raju dostrzegamy jeszcze coś okrutniejszego: Bóg pyta się czy może zjadłeś z tego drzewa, a Adam od razu to ta kobieta mnie namówiła. Bóg idzie do kobiety, a ta wszystko zrzuca na złego. Spychologia od złego: Mamy coś takiego w sobie, że gdy ktoś nas przyłapuje na złym: na kłamstwie, kradzieży, złamanej obietnicy odsuwamy wszelkie podejrzenia jak najdalej od nas. Ja jestem oczyszczony, niech się martwią inni. Często oni są równie winni jak my, ale czy to nas w czymkolwiek usprawiedliwia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Dzisiejszy dzień jest w wyjątkowy sposób poświęcony kobiecie, która zgodziła się być Matką Boga. My ze strachu, podobnie jak Adam i Ewa wiele spraw odsuniemy od siebie, byleby mieć spokój: spychologia od dobrego. A ta kobieta mając kilkanaście lat zgodziła się na misję powierzoną jej od Boga, ta misja mogła się skończyć kilka miesięcy później, gdyby społeczność dowiedziała się o ciąży u panny – groziło za to kamieniowanie. Zaryzykowała wszystko i ileż więcej otrzymała. Gdy następnym razem będziemy chcieli powiedzieć: to nie ja albo niech inni też się wykażą przypomnijmy sobie tę dziewczynkę z Nazaretu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-1490168889918279209?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/1490168889918279209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/nasza-spychologia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1490168889918279209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/1490168889918279209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/nasza-spychologia.html' title='Nasza spychologia'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/2bosouX_d8Y/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-37028510162379181</id><published>2011-12-06T23:19:00.001+01:00</published><updated>2011-12-08T20:01:11.522+01:00</updated><title type='text'>Człowiek rozdwojenia</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;środa /2 tydzień adwentu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Iz 40,25-31) (Mt 11,28-30) &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-m2Ove2u70uM/TuEJcP6_feI/AAAAAAAACbA/XUo--0AN2tw/s1600/2644838875_f4613bea98.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://3.bp.blogspot.com/-m2Ove2u70uM/TuEJcP6_feI/AAAAAAAACbA/XUo--0AN2tw/s320/2644838875_f4613bea98.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś nie będzie o radości. Przypatrzmy się adwentowi. To bardzo dziwny czas – już nie chodzi mi tylko o to, że radość miesza nam się z pamięcią o czasie pokuty i smutku. Adwent to czas w którym czekamy na przyjście na końcu czasu Jezusa, ale adwent to także czas przed Bożym Narodzeniem – wspominamy to co już się zdarzyło – pierwsze przyjście Jezusa na świat, na koniec każdego dnia na Eucharystii między nami staje Bóg i możemy Go przyjmować w Komunii świętej, możemy Go adorować. W adwencie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość łączy się jak w żadnym innym okresie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu w Opolu miałem spotkania dla dzieci przygotowujących się do Pierwszej Komunii świętej. I mówię mądrze jak potrafię, że już niedługo Jezus przyjdzie do nich. A jeden dzieciak wstaje i pyta: jak to przyjdzie? przecież ksiądz wcześniej mówił, że on w nas mieszka i jest teraz między nami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie rozdwojenie powinno wypełniać nasze życie: pamiętamy o ziemskim życiu Jezusa, razem z Nim teraz żyjemy, by oczekiwać na Jego przyjście na końcu świata. Chrześcijanin to człowiek przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsze czytania podsuwają nam jeszcze jeden problem, jeszcze jedno rozdwojenie. Jezus mówi o sobie: jestem cichy i pokorny sercem. A i Izajasz dokłada: On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. Gdzie indziej widzimy Jezusa gwałtownego, modlącego się, nauczającego, wściekłego, płaczącego. Nigdy Was nie dziwiły takie skrajne postawy naszego Boga? Jaki jest nasz Bóg? Czasami słyszymy o Bogu wojowniku, ale jeśli ktoś potrzebuje Boga modlitwy w swoim życiu? Kiedy indziej słyszymy o Bogu medytującym, a młody mężczyzna potrzebuje przykładu Boga w działaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W księdze Izajasza pada na początku pytanie: Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? - mówi Święty. Myślę, że gdybyśmy porównali Boga ze wszystkim czym znamy i tak byłoby mało i tak, by Go nie opisało do końca. Boga nie da się zdefiniować, zamknąć w ludzkie słowa. Bóg jest wszystkim i dla wszystkich. Nie chcę Wam odpowiadać na wszystkie pytania, ale chcę Was dziś zapewnić o jednej rzeczy: Bóg jest blisko i Cię kocha – nie zapominaj o tym nigdy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-37028510162379181?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/37028510162379181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/czowiek-rozdwojenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/37028510162379181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/37028510162379181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/czowiek-rozdwojenia.html' title='Człowiek rozdwojenia'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-m2Ove2u70uM/TuEJcP6_feI/AAAAAAAACbA/XUo--0AN2tw/s72-c/2644838875_f4613bea98.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-4005557441697268672</id><published>2011-12-05T19:00:00.001+01:00</published><updated>2011-12-08T19:59:34.536+01:00</updated><title type='text'>Chrześcijanin to człowiek radości</title><content type='html'>&lt;br /&gt;wtorek/2 tydzień adwentu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Iz 40,1-11) (Mt 18,12-14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gxLt4IT4bn4/TuEI90tSP8I/AAAAAAAACa4/HYdX_wA76SQ/s1600/155889_183929471622395_183921864956489_714231_214976_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://2.bp.blogspot.com/-gxLt4IT4bn4/TuEI90tSP8I/AAAAAAAACa4/HYdX_wA76SQ/s320/155889_183929471622395_183921864956489_714231_214976_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchamy czytań w trakcie adwentu i chyba nie ma chociaż jednego dnia, w którym by nie padła zachęta do radości, zachęta do odwagi. Mam nadzieję, że nie jesteście już przesyceni tymi zachętami, bo jeszcze długa droga przed nami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno nam jest przyjąć radość adwentową, przecież pamiętamy jak jeszcze nie tak dawno adwent był traktowany na równi z Wielkim Postem i był równie smutny, refleksyjny. A o oznakach radości mogliśmy zapomnieć. Od kilku lat Kościół i my sami próbujemy na nowo odkryć sens adwentu: chrześcijanin to człowiek radości. Oczywiście nie możemy tego mylić z człowiekiem sztucznego uśmiechu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zapewnie każdy się zastanawia czy jest człowiekiem radości? A co jeśli nie jest nim? Nie jesteśmy ludźmi Chrystusa? Wczoraj i dzisiaj słuchaliśmy o takim stanie. W życiu każdego człowieka przychodzi czas pustyni, braku wody, wypalenia. Praca nas nie porywa, rodzina nas męczy, pustka i brak nadziei na lepsze jutro. Trochę jak ta owca, która uciekła od pasterza: sama, bez oparcia, w nowym miejscu, z każdej strony grozi niebezpieczeństwo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest to stan przejściowy. Jeszcze raz powtórzę: czas przygnębienia jest czasem, który mija. Dziś słyszymy: Pocieszcie, pocieszcie mój lud! mówi wasz Bóg. Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana… Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg musi nam przypominać, że czas wyjść z dołka, Bóg musi nas zachęcać, byśmy porzucili smutek, beznadzieję. Czas na nowo odkryć radość z chodzenia do szkoły, radość z posiadania rodziny, pracy, sąsiadów, współbraci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg nie tylko woła i przypomina, ale On idzie i szuka. Szuka nas, a my uciekamy. Lubujemy się w naszym narzekaniu na nasze kiepskie życie. Ale Bóg jest uparty i nas znajduje. I daje nam kolejną lekcję: jak należy się cieszyć. Boża radość jest szczera, prawdziwa i jest skutkiem czegoś dobrego. To są cechy prawdziwej radości. Chrześcijanin ma być człowiekiem radości, której przykład daje nam sam Bóg.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-4005557441697268672?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/4005557441697268672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/chrzescijanin-to-czowiek-radosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/4005557441697268672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/4005557441697268672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/chrzescijanin-to-czowiek-radosci.html' title='Chrześcijanin to człowiek radości'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gxLt4IT4bn4/TuEI90tSP8I/AAAAAAAACa4/HYdX_wA76SQ/s72-c/155889_183929471622395_183921864956489_714231_214976_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7212937035147630627.post-2401470414389496406</id><published>2011-12-05T18:30:00.001+01:00</published><updated>2011-12-08T19:55:37.355+01:00</updated><title type='text'>Pan w tramwaju</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poniedziałek/2 tydzień adwentu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Iz 35,1-10) (Łk 5,17-26)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-iCwsMMomK2Y/TuEIGO3jERI/AAAAAAAACaw/U5b-pEMOPsY/s1600/inspiring%252Clife%252Cmooching%252Coldman%252Cpenny%252Csmile-fe1e4326f57b8a74e2ad3d9576ed85bd_h.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-iCwsMMomK2Y/TuEIGO3jERI/AAAAAAAACaw/U5b-pEMOPsY/s320/inspiring%252Clife%252Cmooching%252Coldman%252Cpenny%252Csmile-fe1e4326f57b8a74e2ad3d9576ed85bd_h.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;1. Jechałem sobie wczoraj tramwajem, po 8 godzinach wykładów, na zewnątrz zimno, deszcz jesienny, o szyby deszcz dzwonił jesienny – brak ochoty na nic. W podobnym nastroju byli pozostali pasażerowie. W podobnym stanie i Was widzę teraz. Na przystanku Fadroma wsiadł pewien staruszek. Usiadł sobie, ale zaraz zwrócił uwagę na parę studentów, która siedziała najbliżej niego. Coś do nich zaczął mówić. Pomyślałem, że znowu starszy młodszych chce pouczać. Zbliżał się mój przystanek, więc podszedłem bliżej drzwi i słyszę staruszka: Wy młodzi tacy markotni, dlaczego tacy smutni, taka ładna para a zero życia w Was. Zadam wam pytanie: Mówi się ręcami czy rękami? Inni zaczęli się też przysłuchiwać: rękoma – ktoś rzucił z tyłu. A on z uśmiechem popatrzył na nich i odpowiada: mówi się buzią J Wszyscy zaczęli się uśmiechać, życie wróciło. Gdy wysiadałem pan zaczął opowiadać kolejną zagadkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Dziś dla nas takim staruszkiem są słowa proroka Izajasza: niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, step niech się rozraduje i rozkwitnie. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmmm… tak patrzę na Was i nic. Drugi raz padają słowa otuchy, zachęty do radości i nic. Co się z nami dzieje, że słowa nie przemawiają już tak jak trzeba? Problemem może być wygoda i przyzwyczajenie, brak ochoty na nowe. Bo nowe często oznacza zmiany w naszym życiu – a tych nie lubimy. Lubimy być pustyniami bez źródeł &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. W Ewangelii widzimy człowieka pełnego wiary, który pragnie zmienić całe swoje życie, totalnie i bezgranicznie i nie może, na przeszkodzie stają mu GAPIE, przyszli zobaczyć sobie tego niezwykłego człowieka Jezusa, zobaczyć, posłuchać i wrócić do swoich zajęć. Pomagają mu inni ludzie pełni wiary, zrobią wszystko, by mógł dotrzeć do Jezusa, usuną wszelkie przeszkody, by dokonał się cud. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do naszej pustyni, tej która lubi swój stan, taki bez oaz, bez wody. Ona nie chce zmian, ale tym bardziej nie chce, by innym się życie zmieniło. Nic nie zrobimy, by zacząć żyć na nowo, ale też utrudnimy innym zacząć się zmieniać. Mówiłem, że problemem tutaj może być wygoda i przyzwyczajenie i tak jest: wygodnie jest mieć już swoich upatrzonych wrogów: sąsiadka z głośnym psem, dzieci sąsiadów, którzy biegają po klatce w butach podkutych metalem, problemem są rodzice, którzy nie rozumieją młodych, problemem są młodzi, którym brak cierpliwości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że nie mamy zdolności jezusowej czytania w myślach innych. Przestalibyśmy wymyślać sobie niestworzone historie o ludziach nas nielubiących, o wrednych młodych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mamy takiego daru, i musimy sobie z tym radzić. Wykorzystajmy ten adwent, nasze śniadanka, by może pogadać z kimś kogo omijamy od lat czy miesięcy. Spróbujmy znaleźć czas, by zadać dziecku pytaniu: jak sobie radzisz w szkole? i podziękować rodzicom za ich pracę dla nas. A w małżeństwie: jak ci minął dzień? czekając na odpowiedzieć, a nie po to by zapytać, bo tak wypada. Każdy wie, co go powstrzymuje przed zmianą z pustyni w pustynię pełną wesela i radości. Weźmy się do pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadanie, tym razem dla starszej części naszej parafii: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogie panie, drodzy panowie: spróbujcie ponaśladować tego pana, którego ja spotkałem. Jeździcie tramwajami, autobusami. Widzicie ilu młodych jest zmartwionych, zagonionych, ze słuchawkami na uszach. Sprawcie, by się uśmiechnęli, by kładli się tego dnia do łóżka z myślą: chciałbym być takim staruszkiem, chciałabym być taką staruszką jak ta pani z tramwaju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7212937035147630627-2401470414389496406?l=jezuickie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jezuickie.blogspot.com/feeds/2401470414389496406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/pan-w-tramwaju.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2401470414389496406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7212937035147630627/posts/default/2401470414389496406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jezuickie.blogspot.com/2011/12/pan-w-tramwaju.html' title='Pan w tramwaju'/><author><name>Jarosław Studziński</name><uri>https://profiles.google.com/113787196730623520983</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh4.googleusercontent.com/-DH1KNqZ1UtQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAADLI/hSfyMkXNhRs/s512-c/photo.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-iCwsMMomK2Y/TuEIGO3jERI/AAAAAAAACaw/U5b-pEMOPsY/s72-c/inspiring%252Clife%252Cmooching%252Coldman%252Cpenny%252Csmile-fe1e4326f57b8a74e2ad3d9576ed85bd_h.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
